Tag Archive : lewica

Polsko-ukraiński Dzień Mamy w Drawsku Pomorskim

Wczoraj odbył się Polsko-ukraiński Dzień Mamy w Drawsku Pomorskim zorganizowany przez wolontariuszki i wolontariuszy oraz Stowarzyszenie Spójnik we współpracy z MGOPS w Drawsku Pomorskim. W trakcie spotkania można było wypić kawę, herbatę, zjeść słodkości a także wylosować drobny upominek w loterii 😍

Dodatkowo była wata cukrowa, wspaniałe animatorki i dmuchańce dla najmłodszych !! ❤️

Dziękujemy Agnieszce Mastalerz -Madej za ogrom pracy na rzecz integracji osób w kryzysie uchodźczym.

Patrycja Pawlak-Kamińska pierwszą w historii kobietą na czele rzeszowskiej lewicy

Członkini zarządu Spójnika Patrycja Pawlak-Kamińska została dzisiaj wybrana na współprzewodniczącą Nowej Lewicy w Rzeszowie. Pierwszy raz w historii Lewicy w Rzeszowie na czele jej władz stanęła kobieta.
Gratulujemy i życzymy sukcesów w budowaniu Lewicy na Podkarpaciu! Niech Rzeszów podąża na lewą stronę mocy.

Więcej

25 rocznica zatwierdzenia przez naród Konstytucji RP.

Spójnik i przyjaciele na 25 rocznicy zatwierdzenia Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej.
Bardzo ważna rocznica dla Polski i wielkie święto Lewica🇵🇱

1 Maja, Święto Pracy – historia dzieje się na co dzień.

Wielu osobom w Polsce świętowanie 1 Maja kojarzy się negatywnie z czasami PRL-u, kiedy władza organizowała masowe pochody, na które przymusowo były wysyłane całe zakłady pracy i szkolne delegacje. Historia Święta Pracy jest jednak dużo wcześniejsza niż czasy PRL-u, bo 1 Maja jako Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy został ustanowiony już w roku 1890 (XIX wiek!) jako upamiętnienie brutalnie stłumionych robotniczych demonstracji w Chicago. Amerykańscy robotnicy i działacze związkowi w maju 1886 roku walczyli na ulicach o wprowadzenie 8-godzinnego dnia pracy, co spotkało się z brutalną odpowiedzią policji oraz bojówek tworzonych przez właścicieli fabryk.

Więcej

Analiza wyborcza Leszka Kraszyny.

Sondaż United Surveys z 9.05.2022r. jest o tyle ciekawy, że zrobiono go w różnych wariantach, dzięki czemu można przeanalizować, który scenariusz startu opozycji daje największe szanse na odsunięcie PiS od władzy. Wyniki potwierdzają naszą intuicję, że największą szansę na zwycięstwo opozycji daje start opozycji w dwóch – czy wręcz może trzech – blokach, że start w jednym bloku powoduje utratę głosów Zjednoczonej Opozycji na rzecz zarówno PiS, Konfederacji jak i niezdecydowanych, że z kolei cztery listy opozycji oznaczają zbyt duże jej rozdrobnienie, które daje PiS-owi premię D’Hondta.

Więcej

W trzecią rocznicę śmierci Karola Modzelewskiego.

Buntował się przeciw autorytarnej władzy, gdy powszechną postawą był konformizm, odegrał ważną rolę w „Solidarności”, występował – wbrew swojemu środowisku i przyjaciołom – przeciw reformom Balcerowicza, niestrudzenie przypominał o wadze równości i braterstwa oraz o tym, że człowiek ważniejszy jest od kamienicy, wypowiadał się ciepło o partii Razem i chwalił program 500+. Ostro krytykował pisowskie państwo policyjne, a jednocześnie odcinał się od ataków na elektorat PiS. Mówił tak:
„Mają powody tak głosować, proszę sobie wyobrazić. Bośmy ich potraktowali jak nawóz historii. Jak tych, których trzeba wyrzucić za burtę transformacji, modernizacji. Bo do niczego nam się w tej modernizacji nie przydadzą. Za co oni mają nas kochać? Za co mają kochać demokrację, jak im się demokracja kojarzy z własną krzywdą.”
Był fascynującym rozmówcą i autorem znakomitych tekstów, od esejów po solidnych rozmiarów dzieła historyczne. Jego autobiografia należy do najważniejszych książek, jakie czytałam – miał o czym opowiadać i umiał to robić. Napisał ją jasno i ciekawie, dla wzmocnienia przekazu chętnie sięgając po anegdoty, ale nie dając im się ponieść. Udało mu się połączyć osobisty ton i profesjonalne podejście zawodowego historyka, opisującego ważny dziejowy moment; kameralny nastrój opowieści, skrupulatność relacji i klarowność naukowej analizy. Nie pisał dla własnej chwały, pisał dla nas.
Wyjaśnił mi:
– co to jest solidarność: „Jednym z pierwszych strajków po Sierpniu we Wrocławiu był strajk komunikacji miejskiej. (…) Zastrajkowali z powodu podwyżki. (…) Najwięcej dostali kierowcy. (…) Kierowcy we Wrocławiu zastrajkowali, że to jest niesprawiedliwy podział podwyżek. Że trzeba im obciąć, a bardziej podnieść sprzątaczkom i mechanikom.”
– dlaczego człowiek, któremu proponują bilet z więziennej celi na Lazurowe Wybrzeże, mówi „nie”:„Mógłbym pieprzyć coś o wzniosłych sprawach. A tak naprawdę ta emocja jest dość prosta: „Nie dam chujom satysfakcji!”. Dlatego uważam, że wkurzenie to czasem świetna emocja. Silna. Upraszcza wiele decyzji.”
– za co nie warto siedzieć: „Nie siedziałbym za kapitalizm nie tylko osiem i pół roku, ale ani miesiąca, ani tygodnia. Nie warto.”
i wiele, wiele innych ważnych rzeczy. 
Nasza szychta trwa – teraz to nasza sprawa, by pamiętać, by wyciągać wnioski, by się wkurzać i działać.

Autorka: Agnieszka Lutostańska

Koalicja „katalońska”

To będzie prowokacyjny tekst. Prowokacyjny – w sensie rzucający wyzwanie myślowym schematom. I będzie to moja osobista prowokacja, a nie oficjalne czyjekolwiek stanowisko. Czasem jednak warto zrobić krok w bok i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.

Tematem poniższych przemyśleń jest potencjalna konfiguracja, w jakiej partie opozycyjne pójdą do wyborów w przyszłym roku. Pomijając propagandę, na ten moment najbardziej rozsądnym rozwiązaniem, które pozwoli skutecznie odsunąć od władzy i rozliczyć rządy Zjednoczonej Prawicy, jest start dwu bloków opozycyjnych – konserwatywnego i liberalno-progresywnego. Do tych dwu bloków zapisuje się odpowiednio PL2050 z PSL oraz KO z Lewicą. Ma to dać wystarczającą koncentrację głosów, by zadziałał d’Hondt, przy jednoczesnym uniknięciu strat na zbyt egzotycznej „Zjednoczonej Opozycji”. Po wyborach zaś oba bloki mają przejąć władzę. Taka jest teoria.

Teraz myśl rewolucyjna – blok progresywny powinny tworzyć PL2050 oraz Lewica, konserwatywny – KO z PSL.

Zaraz, zaraz, ale czy Polska 2050 nie jest jeszcze bardziej na prawo od liberalnej Platformy? Antyklerykalna Lewica miałaby się sprzymierzyć z Ministrantem Hołownią? I tu właśnie następuje zderzenie ze stereotypami. Niby dlaczego PL2050 należy pozycjonować na prawo od Platformy, i właściwie czemu uznaje się Platformę za „coś mniej więcej centroprawicowego”?

Tak, PL2050 jest bardziej na prawo od Lewicy, co zresztą w Polsce nie jest zbyt trudne, bo wszystko jest od niej na prawo. Bardziej interesującą kwestią jest to, jak bardzo jest to „na prawo” i czy nie za bardzo. Porównując PL2050 z PO/KO – z punktu widzenia Lewicy ich poglądy nie są bardzo różne. Gospodarczo liberalne, światopoglądowo konserwatywne, choć nie tak średniowieczne, jak PiS. Różnica leży gdzie indziej – w wiarygodności i zdolności do ewolucji tych poglądów.

Wiarygodność Platformy Obywatelskiej jest wręcz legendarna – bo jest żadna. Są za, a nawet przeciw, obiecają cokolwiek, co da się przekuć na punkty procentowe poparcia, by następnego dnia o wszystkim zapomnieć. Nic dziwnego, że od 2001 r. Platforma nie napisała żadnego programu działania, a sam Tusk odżegnywał się od jakichkolwiek wizji przyszłości, jaką by partia miała kształtować. Trudno więc o zdolność do ewolucji poglądów, bo takowych w ogóle nie ma. Jest tylko jedna wytyczna działania PO – zdobycie władzy. Jak w ogóle sensownie pozycjonować taką partię i dlaczego akurat jako centroprawicę? Platforma Obywatelska jest partią władzy i stanowisk, nie programu.

Z drugiej strony PL2050 – mają pewne reformistyczne poglądy, w których wszakże dominuje umiarkowanie i daleko idąca ostrożność, by zbyt daleko z tymi reformami się nie zagalopować i niczyich interesów nie urazić. Mimo to dostrzegają potrzebę zmian i pewne kroki naprzód są proponowane. Sama zresztą nazwa partii wskazuje na kierunek nastawiony na przyszłość. Co więcej, deklarowana jest chęć rozmowy o tych rozwiązaniach – tak, to ta słynna wykpiwana „przestrzeń do dialogu”. Ale czemu nie potraktować tego poważniej? Owszem, pozostaje kwestia wiarygodności deklaracji, jeszcze w przypadku PL2050 nie poddana testowi. Jest jednak całkiem spora szansa, że ta wiarygodność będzie wyższa, niż zerowy poziom Platformy Obywatelskiej. Możemy więc – jako Lewica – narzekać na przykład na bardzo skromne postulaty reformy energetyki w związku z kryzysem klimatycznym, ale przynajmniej PL2050 dostrzega ten problem i traktuje go poważnie, podczas gdy Platforma lata swych rządów spędziła na budowie nowych bloków węglowych, a Tusk dopiero po powrocie z Brukseli zauważył, że ten kryzys to chyba jednak ma miejsce.

Ważną kwestią pozostaje osobowość i możność porozumienia się z liderem ugrupowania – Donaldem Tuskiem z jednej, z Szymonem Hołownią z drugiej. Chyba najtrudniejszą rzeczą do przełknięcia dla Lewicy jest zdeklarowany katolicyzm Hołowni oraz głoszone przez niego w przeszłości poglądy, choćby na temat aborcji. Co jednak z Tuskiem? Nie unika on podkreślania swojej wiary, robi to nawet w sposób zdecydowanie pozerski (jak niedawno na konwencji w Płońsku, gdzie robił znak krzyża na chlebie). Nie ulega też wątpliwości, że kontakty i uleganie biskupom (tzw. kościoła łagiewnickiego) nie są mu obce. Ostatnio odciął się także od bardzo umiarkowanej próby napisania ustawy o związkach partnerskich przez swoich konserwatywnych posłów. Jednocześnie nie przeszkadza to ludziom Platformy ochoczo prezentować się się na marszach równości i strajkach kobiet.

Z dwojga złego czy nie lepszy jest uczciwy chrześcijanin, z którym da się rozmawiać i dyskutować, niż pozer, zblatowany z instytucją kościoła katolickiego? Kto prędzej zgodzi się na rozliczenie księży z afer pedofilskich – człowiek stawiający na pierwszym miejscu zasady wiary czy też polityk liczący na poparcie biskupów w swojej walce o władzę? Trzeba też pamiętać, że w krajach zachodnich równość praw dla osób LGBT często wprowadzały partie konserwatywne, a koalicje rządowe złożone z cywilizowanych chadeków oraz socjaldemokratów nie są niczym wyjątkowym. Jeśli Hołownia i PL2050 byliby w stanie reprezentować ten sposób chadeckiego myślenia, daje to właśnie ową „przestrzeń do dialogu”. Oczywiście, z lewicowego punktu widzenia byłoby to zapewne ułomne, skromne, ale zawsze lepszy mały krok naprzód, niż trwanie przy ciemnocie PiS czy obskurantyzmie PO.

Podsumowując różnice między PL2050 i PO – czy nie bardziej sensowny byłby więc podział na ugrupowania progresywne, zdolne do dostrzegania problemów i aktywnego poszukiwania rozwiązań dla nich, pomimo różnych punktów wyjścia, oraz na stare partie władzy, których konserwatyzm sprowadza się głównie do konserwowania swojej obecności na scenie politycznej?

Pozostaje oczywiście pytanie – czy zarówno PL2050, jak i Lewicy to by się opłacało? Jest spore ryzyko utraty głosów osób niezadowolonych z takiego sojuszu. Z jednego strony zwolenników Hołowni, którzy chcieliby nowej jakości, nowego otwarcia, odcięcia od zepsutej przeszłości, z drugiej wyborców Lewicy, gdzie prawa kobiet, LGBT oraz świeckie państwo są sprawami fundamentalnymi. Jest też jednakże spora stawka do ugrania – można zyskać tych wyborców, którzy są zmęczeni dwoma dekadami POPiS-u, tych, którzy nie chcą już totalnych wojen między partiami, a stawiają na dialog i tolerancję pomimo różnic. Trzeba również pamiętać o tym, że wyborcy Lewicy zazwyczaj są mieszkańcami wielkich miast, z kolei wyborcy PL2050 – średnich miejscowości. Nie ma wielkiej konkurencji między tymi ugrupowaniami, a koalicja mogłaby zbudować pomost między podzielonymi geograficznie społecznościami.

Należałoby więc do takiej koalicji podejść mądrze i rozważnie, jeśli oczywiście tylko byłaby wola dla niej z obu stron. Mimo to wydaje się to – z punktu widzenia przynajmniej Lewicy – bardziej sensowne niż projektowanie przyszłej koalicji z Platformą Obywatelską. W chwili obecnej rozważania na ten temat to już raczej przejaw jakiegoś kapitulanckiego masochizmu, gdy wiadomo, że PO za „koalicję” uważa poddaństwo, przykład Nowoczesnej i Zielonych pokazuje, że o partnerstwie nie może być mowy, Tusk jest zaś notorycznym kłamcą, opowiadając brednie o koalicji z PiS, samą Lewicę najchętniej by zniszczył albo sprowadził do marionetkowego tworu w rodzaju „prawdziwej lewicy” z PPS. Jaki jest więc sens w ogóle rozważać mariaż z przemocowcem?

Podsumowując te dość teoretyczne rozważania – warto ze sobą rozmawiać. Zresztą, zaczęto to już robić i pierwsze reakcje zwolenników PL2050 i Lewicy są zachęcające. W przeciwieństwie do skompromitowanej idei „Silnych Razem” – widać tu rzeczywiście pewną sympatię, dobrą wolę i partnerskie relacje. Czemu by tego nie kontynuować?

Autor: Marcin Szost

Tekst prezentuje osobiste przemyślenia autora i nie jest stanowiskiem Stowarzyszenia „Spójnik”.

#Lewica #NowaLewica #nowalewica #Polska2050 #razem #Hołownia #ZjednoczonaOpozycja Szymon Hołownia Włodzimierz Czarzasty Hanna Gill-Piątek Robert Biedroń Adrian Zandberg Michał Kobosko

Marcin Grzybowski sekretarzem wojewódzkim

Marcin Grzybowski, członek Stowarzyszenia Spójnik, został wybrany na sekretarza wojewódzkiego śląskiej Nowej Lewicy!

Gratulacje Marcin!

Tadeusz Kowalik

Dzisiaj 95 urodziny obchodziłby Tadeusz Kowalik – wybitny ekonomista, socjalista, lewicowy intelektualista i działacz społeczny. Zwolennik pastwa opiekuńczego wzorowanego na modelu skandynawskim. Jeden z najbardziej znanych krytyków reform Balcerowicza.

Współpracownik Komitetu Obrony Robotników, inicjator wsparcia intelektualistów dla strajkujących w Stoczni Gdańskiej, jeden z ekspertów Komitetu Strajkowego.

Autor zdjęcia: Włodzimierz Waszyluk.

Rocznica powstania Rządu Ludowego

103 lata temu – z 6 na 7 listopada – w Lublinie został utworzony Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z socjalistą Ignacym Daszyńskim jako premierem.

103 lata temu rząd Daszyńskiego ustanowił 8-godzinny dzień pracy i prawo głosu dla kobiet: Nie zawracajmy zegara historii!

Centrum im. Ignacego Daszyńskiego

Ani Jednej Więcej

Kiedy religijni fanatycy i władze na ich usługach tworzą nieludzkie prawo, naszym obowiązkiem jest opór i walka by #AniJednejWięcej!