Tag Archive : LGBT

Dlaczego nie można nigdy zapominać o równościowych postulatach?

Pamiętam ataki na świeżo wybrane posłanki Lewicy, ataki wychodzące także z własnych szeregów, oskarżenia, że angażują się w walkę o pierdoły – czyli feminatywy – kiedy łamana jest Konstytucja, zniechęcając przez to potencjalny elektorat. Pamiętam ataki na osoby idące w „Marszu tysiąca tóg” z tęczowymi flagami, ataki które można streścić: „Przeszkadzacie w obronie praworządności, tak się tutaj obnosząc, zniechęcacie tych, którzy praworządności chcą bronić, ale tęczowych flag nie lubią”. Słucham teraz, jak prezydent Zelenskyy używa męskich i żeńskich zaimków, widzę feminatywy i żeńskie zaimki w tekstach i wypowiedziach osób nawet bardzo dalekich od lewicy, widzę zdjęcia ukraińskich osób LGBT+ w dragu, a obok w mundurze, słyszę mojego tatę, informującego mnie, co planuje jego gościni z Ukrainy i powiem Wam jedno: już nikt nigdy mnie nie przekona, że w ciężkich czasach (a czasy są permanentnie ciężkie), trzeba chować pod klosz równościowe postulaty i zawieszać (oczywiście „tymczasowo”) walkę o społeczną zmianę. Tak mi dopomóż Potwór Spaghetti i Bogini-Matka.

Autorka: Agnieszka Lutostańska

Wbrew pozorom, Lewica jest dziś bardziej zjednoczona

Organizowany przez Stowarzyszenie Spójnik Festiwal Lewicy w Rzeszowie odbył się w dniach 31.07-1.08 w siedzibie rzeszowskiej Nowej Lewicy. Za nami dwa dni debat, spotkań merytorycznych i integracyjnych. Dyskusje o polityce, sprawach gospodarczych i społecznych. Rozmowy o ochronie środowiska naturalnego i przyszłości edukacji w Polsce, działalności związków zawodowych oraz aktywizmie młodzieży i osób LGBT.

Festiwal Lewicy w Rzeszowie stał się już wspomnieniem: ciekawym formacyjnie, optymistycznym, jakby od niechcenia zaprzeczającym kreowanym przez media konfliktom na Lewicy czy apokaliptycznym wizjom rozpadu formacji. Do Rzeszowa, miasta leżącego w sercu jednego z najbardziej konserwatywnych polskich regionów przyjechali działacze Nowej Lewicy, Lewicy Razem, OPZZ, ZNP, niepartyjne osoby lewicowe, związane organizacjami pozarządowymi, ekolodzy i niezaangażowani politycznie sympatycy lewicy. 

Różnice, które na poziomie Twittera i liberalnych mediów zwiastują ostateczną klęskę formacji lewicowych i rychłe wchłonięcie ich elektoratu  przez jeszcze dość mgliste „lewe skrzydło” Platformy, w bezpośredniej konfrontacji na przyjaznym gruncie, okazują się jedynie interesującym tematem rozmów z pełnym szacunkiem wszystkich na różnorodność poglądów wewnątrz lewicowych środowisk.

To co pomoże Lewicy zawalczyć o przyszłość (klimatyczną, młodych, pracowników, mniejszości, wykluczonych, pozostawionych za burtą), to świadomość tego, że idzie nowe: nowe pokolenie, nowe wyzwania, nowe zagrożenia. Nie będzie powrotu do polityki ciepłej wody w kranie, neoliberalnych paradygmatów, zwasalizowania instytucji (coraz bardziej topniejącemu) autorytetowi Kościoła.

W Rzeszowie tematy dyskusji na panelach toczyły zarówno wokół bieżących problemów (edukacja), zagrożeń przyszłości (ekologia, klimat) zahaczając o przeszłość (kwestie odzyskania lewicowej  historii  i etosu) jak i dotykały najbardziej praktycznych form lewicowej działalności (związki zawodowe, działalność na trudnych terenach). Nagle, tu na dole, na ścianie wschodniej pojawiła się lepsza perspektywa: wiara, że można zbudować szklane domy i świeckie, równościowe państwo niepozostawiające nikogo za burtą. Trzeba ustać i współpracować w ramach różnorodności . 

Nie unikniemy sporów: ani programowych, ani tych o władzę i wpływy, ale warto pamiętać, że więcej nas łączy niż dzieli. Kiedy w czerwcu 2019 powstawało Stowarzyszenie Spójnik, wspólne listy lewicy w wyborach parlamentarnych, a co za tym idzie powrót lewicy do Sejmu było jedynie marzeniem: takim w zasięgu ręki, ale wymagającym trudnej współpracy i dialogu. Dwa lata później mamy trzeci największy klub w polskim parlamencie, a wchodzący w dorosłość wyborcy coraz częściej mają poglądy progresywne i deklarują chęć głosowania na Lewicę. 

Lewica przechodzi obecnie burzliwy okres, jest wiele napięć na górze – ale na dole potrafimy rozmawiać, dyskutować, a potem wspólnie świętować, niezależnie od przynależności partyjnej, frakcyjnej czy jej braku.

Tekst opublikowany pierwotnie w wPunkt, autorstwa Patrycji Pawlak – Kamińskiej.

Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii

Za każdym razem, kiedy czekam na metro, myślę o Wiktorze, który zdecydował się zakończyć swoje kilkunastoletnie życie na jego torach. Przechodząc przez mosty, myślę o Milo Mazurkiewicz. Po drodze do pracy mijam karteczkę z imionami młodych osób, które straciliśmy jako społeczeństwo – z powodu homofobii, bifobii i transfobii.

Większość z nas chciałaby lepszego, bezpieczniejszego świata dla dzieci i młodzieży. Problemem w walce o niego są jednak nie tylko przekonania wynikające z konserwatywnego światopoglądu – takie jak to, że osoby nieheteronormatywne należy leczyć, a ich wybory życiowe dotyczące partnerek i partnerów są grzechem. W badaniach socjologicznych często wyróżnia się także kategorię „nowoczesnej homofobii” – zaliczają się do niej takie stwierdzenia, jak te, że nie ma tak naprawdę już żadnej dyskryminacji, że każdy może żyć tak jak chce, więc po co się tak obnosić ze swoją orientacją i organizować te wszystkie dziwne marsze pełne rozebranych ludzi. „Mnie nie interesuje, co ludzie robią ze sobą w łóżku” – brzmi znajomo? Właśnie!

Psycholog Gordon Allport stworzył koncepcję „piramidy nienawiści” ilustrującą, do czego mogą doprowadzić uprzedzenia. Zaczynamy od dołu, od mowy nienawiści – ale niekoniecznie muszą być to najgorsze komentarze, które z pewnością przyszły Ci teraz do głowy. Mogą to być także głupie żarty czy nieszanowanie tego, jak ktoś życzy sobie, żeby się do niego zwracać. Wykluczenie zaczyna się w języku – jeśli pozwolimy sobie zignorować to, co i w jaki sposób mówimy, budujemy mocne fundamenty dla dalszych etapów krzywdzenia danej grupy społecznej. Mechanizm ten działa w przypadku wszystkich grup dyskryminowanych, dzisiaj jednak ze względu na datę, skupiamy się na osobach nieheteronormatywnych i transpłciowych.

Wiele osób ma problem z tym poziomem, czują się zagubione – chciałyby mówić o innych w taki sposób, żeby każdy czuł się dobrze, ale liczba reguł i zasad, o których słyszą, przyprawia je o zawrót głowy. Jeśli tak właśnie się czujesz – wspaniałym narzędziem jest poradnik Jak pisać i mówić o osobach LGBT+ stworzony przez Ygę Kostrzewę, Marcina Dzierżanowskiego, Grzegorza Miecznikowskiego i Karolinę Rogaską, który jest dostępny za darmo tutaj: https://jakmowicolgbt.pl/…/Jak-pisac-i-mowic-o-osobach…

Wyższy poziom piramidy to unikanie. Reszta społeczeństwa zaczyna się izolować od przedstawicieli jakiejś grupy. Co możesz zrobić? Jeśli widzisz, że taka sytuacja ma miejsce w Twojej pracy, szkole, bloku – spróbuj podejść do wykluczonej osoby i pogadać, zaprosić na kawę, zaproponować wspólne wykonanie jakiegoś projektu.

Kolejne poziomy to jawna dyskryminacja, zwłaszcza instytucjonalna (z którą część osób LGBT+ zmaga się każdego dnia swojego życia) oraz ataki fizyczne. Na szczęście nie doszliśmy w Polsce do etapu, w którym można byłoby mówić o eksterminacji – ostatnim, najgorszym z poziomów, ale czerwonych lampek pojawia się coraz więcej.

W jaki sposób dyskryminowane są osoby LGBT+? Wiele zależy od tego, do której konkretnie grupy należą, problemy są różne. Do wykluczeń na poziomie obowiązującego prawa należą między innymi:

– brak możliwości zalegalizowania związku z osobą tej samej płci (prawnej, widniejącej w dokumentach) w jakiejkolwiek formie – co przekłada się na liczne problemy, m.in. związane z dziedziczeniem czy uzyskiwaniem informacji na temat stanu zdrowia. Ludzie żyjący w wieloletnich związkach są traktowani przez prawo jako osoby zupełnie sobie obce.

– utrudnienia przy procesie tranzycji, zabiegi związane z korektą płci są bardzo drogie i nierefundowane, a żeby zmienić oznaczenie w dokumentach, trzeba pozwać swoich rodziców, co często bywa bardzo trudne dla obu stron

– Kodeks Karny nie rozpoznaje orientacji seksualnej ani tożsamości płciowej jako przesłanki do tego, że doszło do przestępstwa z nienawiści. Jeśli grupa osób połączonych religią czy narodowością spotyka się w danym miejscu i ktoś zacznie jej grozić, polskie prawo rozpoznaje to jako przestępstwo. Jeśli byłby to jednak np. chór czy grupa wsparcia dla osób LGBT+, nie mogą liczyć na analogiczną ochronę w świetle prawa.

Ataki fizyczne nie wymagają komentarza – innego niż to, że niestety nie należą one do rzadkości. 8 marca w Warszawie chłopak został zaatakowany nożem, ponieważ trzymał swojego partnera za rękę. 9 dni później w Gdańsku, zaatakowana została podczas swojego treningu grupa sportowa Homokomando. Badania nad przemocą wobec osób LGBT+ pokazują, że są one ponad dwukrotnie bardziej narażone na bycie celem przestępstwa. Szczególnie trudna jest sytuacja osób transpłciowych (więcej informacji tutaj: https://kph.org.pl/…/uploads/2016/08/hnm-raport-pl-www.pdf)

Co możesz zrobić wobec dyskryminacji systemowej? Wspierać organizacje pozarządowe (poprzez zaangażowanie na ich rzecz, darowizny czy przekazanie 1% podatku), brać udział w marszach równości, wspierać zbiórki i internetowe bazarki (np. na rzecz osób zbierających pieniądze na operacje związane z korektą płci), brać udział w wyborach i głosować na polityczki i polityków, dla których prawa osób LGBT+ nie są tematem zastępczym.

Co możesz zrobić wobec dyskryminacji, która spotyka jednostkę? Reagować! Przemoc jest możliwa także dlatego, że świadkowie pozostają bierni. Jeśli widzisz atak, reaguj w miarę swoich możliwości – krzycz, powiadom odpowiednie służby, udziel pomocy. Jeśli widzisz, że osoba LGBT+ jest traktowana źle w jakimkolwiek środowisku – zaprotestuj przeciwko temu. Powiedz jej, że jeśli będzie czegoś potrzebowała, to jesteś dla niej. Nie zakładaj z góry, że wszyscy żyjemy według jednego schematu i modelu związku.

Powiedzenie nowopoznanej osobie, że poszłam wczoraj na lody z moją dziewczyną jest zupełnie innym doświadczeniem niż powiedzenie jej, że poszłam wczoraj na lody z moim chłopakiem. Niezależnie od piekła, które przygotowali rządzący i niesprzyjającego prawa – stwórzmy wspólnie świat, w którym nie będzie między tymi stwierdzeniami różnicy. W mojej codziennej walce o duże i małe zmiany, w tak ważnym dniu przeciwko homofobii, bifobii i transfobii – chciałabym prosić wszystkich sojuszników i sojuszniczki – jeśli nie robicie powyższych rzeczy, spróbujcie to zmienić, choćby i małymi kroczkami. Dajcie nam przestrzeń do mówienia o naszych potrzebach, słuchajcie, a jeśli nie macie pewności – zadawajcie pytania. Razem możemy naprawdę dużo!

Autorka: Wiktoria Aleksandra Barańska